O mnie

Moje zdjęcie

Od kilku lat jestem zaangażowanym fotografem amatorem.Lubię przyrodę, kocham kwiaty i uwielbiam podróże.Swoje obserwacje świata i ludzi próbuję przenieść na fotografie. Cenię sobie proste piękno, być może dlatego często pochylam się nad zwykłym kwiatkiem przy drodze, a z ludzi chcę wyciągnąć i pokazać to co w nich najpiękniejsze.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Cracovia Maraton

W tym roku jakos wiosna jest kapryśna i jak nie pada śnieg, to deszcz, a jak świeci słońce to tylko pół dnia i zaraz chowa się za chmury. Liczyłam ,że dzisiejsza niedziela będzie chociaż słoneczna, a tu prosze bardzo od samego rana ciupie deszcz.Temperatura też nei zwałała z nóg, ledwo 10 stopni można było zobaczyć na termometrze.  
Nie do końca byłam przekonana czy chcę dziś towarzyszyc fotograficznie biegaczom, zdrowie płata mi różne figle i to nie koniecznie jest mój dzień, ale.... gdy pomyślałam co mogę stracić nie zastanawiałam się dlugo, tylko wypiłam kawę, założyłam kaszosze z kłamstewkiem I LOVE RAIN I ruszyłam z Danielem i jego kolegami na Rynek. Była to 8 rano w niedziele więc wyzwanie nie byle jakie ;)
Tam atmosfera była już mega gorąca, w deszczu rozgrzewali sie biegacze, barwnie ubrani. Raczej tłumy biegaczy, frekwencja zapowadana była około 8 tyscięcy uczestników, jak się na koniec okazało ponad 6 tysięcy osób wystartowało w dzisiejszym Maratonie.
Gdy wyruszyli musiałałam znaleźć dobre miejsce gdzie mogłabym złapać ich po drodze i ruszyłam pod Jubilat,Okazało się,że jest to niemalże centrum dopingu, załoga Krwawych Sutów zgotowała taki doping swoim chłopakom,że uważam,że trzeba przyjść i zobaczyc to na żywo, nie gorzej dopingowali kibice z 42 Szczęścia czy Night Runners. Trafiłam w sam środek. 
Energia na zawodach jest niesamowita, biegacze mimo zmęczenia zazwyczaj sa pogodni i się uśmiechają, machają i przybijają piątki,  kibicie klaskają, hałasuja i śpiewaja, robią wszystko, żeby wesprzeć zawodników. To nic ,że pada i jest zimno, nikt na nic nie narzeka.Po pierwszym przebiegu ide na kawę do poblisjkiej restauracji i kiedy sobie ja popijam i sprawdzam aplikację, na której małam śledzić chłopaków kątem oka widze,że coś się dzieje, za chwile wpadają liderzy na trasę... zdumiewająca prędkość. Po kawie wracam na trasę i próbuję wykalkulowac za ile będa przebiegac chłopacy. Udaje mi się znależc Daniela , nieco chwile później Łukasza i Rafała.  W międzyczasie mijaja nas grupy biegaczy,   próbuję znależc znajome twarze ale jest trudno, czekam na następny przebieg pod Jubilatem i jak juz udaje mi się znależź faje miejsce podchodzą do mnie dziewczynki z Krwawych Sutów i częstuja ciastkami i obdarowywują wielka kartonową łapką :) 
Atomsfera jest jeszcze bardziej gorąca, patrząć na biegaczy jestem oczarowana ich różnorodnością, pogodnością.. pierwszy raz odkąd chodzę na biegi wzruszenia biora górę i czasem chce mi się po prostu płakac... dużo emocji. Rozbrajają mnie doszczętnie, osoby biorące udział w Maratonie poruszające się na wózkach, babcie, dziadkowie i osoby, na twarzach których maluje się ich całe życie.Wszystkich łączy ich pasja. 
Część biegaczy spotkałam na Biegach Górskich w Krakowie w sezonie zimowym.
Trudno mi dobrać adekwatnie słowa, które opisuja to co dzieje się na takim wydarzeniu, jest masa pozytywnych emocji, duzo usmiechów i życzliwości od obcych osób, podziwu i uznania dla biegających, świetny doping, są łzy, zmęczenie, wyczerpanie...
Przenosze się w kierunku Rynku wstępując wczesniej do Cafe na małe śniadanie i herbatę,  a gdy docieram do Rynku to zastaje już totalny finał, liderzy dobiegi na metę, jest masa kibiców i ciężko znaleźć miejscówkę na zdjęcia finalowe, a jak juz takowe znajduję okazuje się, że trzeba mieć akredycację by się tam dostać,Dlatego rezygnuja ze zdjęc z mety i przechodze nieco dalej, Niestety aplikacja nie działa na bieżąco i nie jestem w stanie ustalić czy Daniel już przybiegł, wypatruję go wśrod finalistów, okazuje się że przybiegł znacznie wcześniej - zakaładał czas powyżej 4 godzin a skończył bieg poniżej 4 godzin, Chwile potem sie odnajdujemy na wysokości Kościoła Marciackiego i czekamy na  Łukasza  i Rafała.Każy otrzymuje medal, potem folię oraz napoje i prowiant. Zdjęcia pomiątkowe. I koniec.
Widzę jak zmęczeni ale uradowani są chlopacy.
Na koniec serdecznie gratuluję wszystkim ,którzy ukończyli bieg, wszystkim, którzy spróbowali a  nawet nie udało im sie ukończyc maratonu, równiez gratuluje próby. Pozdrawiam wszystkim super kibiców  :) :) :) Wszystkie zorganizwoane grupy biegaczy. 
Danielowi, Łukaszowi i Rafalowi gratuluję życiowych rekordów !!dziękuje za uwage i zapraszam do fotogralacji. Ukłony. Justyna Pater