O mnie

Moje zdjęcie

Od kilku lat jestem zaangażowanym fotografem amatorem.Lubię przyrodę, kocham kwiaty i uwielbiam podróże.Swoje obserwacje świata i ludzi próbuję przenieść na fotografie. Cenię sobie proste piękno, być może dlatego często pochylam się nad zwykłym kwiatkiem przy drodze, a z ludzi chcę wyciągnąć i pokazać to co w nich najpiękniejsze.

czwartek, 5 maja 2016

Majówka 2016 w Tatrach

Majówka 2016





Tylko 2 dni trwała nasza majówka, ale pozwoliła oderwać się od codzienności i nabrać sił.Tym razem nie mieliśmy szczególnego planu na trasę po górskich szlakach, bo pogoda była niepewna - właściwie miało padać cały czas.


W poniedziałek wieczorem dotarliśmy na nocleg, było już około 20.00, z Bukowiny Tatrzańskiej przeszliśmy 4 km pieszo. Dlatego po przyjeździe do Gliczarowa Górnego gdzie nocowaliśmy nie mieliśmy do końca możliwości zobaczenia w jakim pięknym rejonie Podhala jesteśmy. A miejsce noclegu było przepiękne i wyjątkowe, Willa Szarotka to pensjonat z prawdziwego zdarzenia, z pysznym jedzeniem i niesamowitym klimatem gór. Dbałość o szczegóły powoduje, że wiem gdzie jestem, drewniane meble, haftowane zasłony, na ścianie malunek szalotki.Willa jest położona między Bukowiną Tatrzańską a Poroninem i panuje tu absolutna cisza.Miejsce niezwykle urodziwe z widokiem na majestatyczne Tatry i aktualnie wyłożone zielonymi dywanami trawy i żółtymi mleczami.Dla zainteresowanych link tutaj http://www.szarotka.z-ne.pl/.


Drugi dzień zaczynami od śniadania, po którym ruszamy do Zakopanego, po drodze ku mojej uciesze mijam wyjeżdżających turystów.Z dworca PKS w Zakopanem jedziemy do Kuźnic, gdzie Daniel postanawia zrealizować swój cel - wbiec na Kasprowy. W związku z tym oraz faktem,że  w samym Zakopanem mocno się przewróciłam i potłukłam biodro decydujemy,że wjadę kolejką na Kasprowy, nie jestem z tego za szczególnie dumna, ale cóż.W drodze na górę udaje mi się zobaczyć i sfotografować biegnącego Daniela :) Ciekawa pamiątka jak na pierwszy jego bieg na Kasprowy.

Na górze biało, biało i biało, szczyt jest w chmurach i to już po raz drugi kiedy jestem na Kasprowym spotyka mnie ta sama sytuacja, brak widoków, jedna wielka chmura.W oczekiwaniu na Daniela idę na małe “co nieco” i usiłuję złapać zasięg  i internet w telefonie, Jest jeszcze trochę turystów, więcej chyba narciarzy, rodziny z dziećmi, cały czas ktoś wchodzi i wychodzi.Jak doczytuję w internecie około 4 000 osób dziennie, a na popularność Kasprowego wpłynęła decyzja o wybudowaniu kolejki górskiej, która powstała w latach 1935 – 36.

O 12.50   dostaję telefon od Daniela, że już jest, obliczałam, że spotkamy się około 13.00 na miejscu, jego czas 1 h 10 min jest imponujący !!!


Przed 14.00 decydujemy się zejść żółtym szlakiem do Hali Gąsienicowej, początek wędrówki jest koszmarny, nie ma widoczności, pada śnieg i deszcz na przemian z gradem, raczej koszmar niż przyjemność.Dodatkowo jest ślisko a mokry śnieg wpada mi do butów, po drodze mijamy umęczonych turystów, którzy przez brak widoczności, pytają nas o odległość do szczytu.Po około 15 minutowym zbieganiu z góry widać po lewej stronie kolejkę dla narciarzy oraz jakikolwiek krajobraz.Właściwie idziemy wzdłuż narciarskiej trasy Gąsienicowej.Kiedy już jesteśmy poza chmurą, nie pada, i powoli zaczynam dostrzegać otoczenie Hali Gąsienicowej i przez płynące chmurki prześwitują Kościelce. Zaczyna się szlak wyłożony kamieniami i po jakimś czasie widać już schronisko Murowaniec, zgrabnie ukryte w lesie, pierwszy raz idę tym szlakiem i bardzo żałuję, że z powodu braku widoczności takie marne zdjęcia będą.

W Schronisku Murowaniec też turystów nie brakuje, zapodajemy szarlotkę oraz herbatkę z cytryną, dla zainteresowanych więcej informacji o schronisku w linku http://schroniska.pttk.pl/murowaniec/pl/index.html. Klimat schroniska mimo,że jest dość nowoczesne jest niepowtarzalny, na ścianach są fotografie z ubiegłego wieku kiedy schronisko powstawało, jedzenia również pyszne.Zaczyna padać deszcze co nieszczególnie lubię na wycieczkach, jednak pogoda jest tak zmienna, że po 10 minutach już nie ma po nim śladu i wyruszamy niebieskim szlakiem do Kuźnic przez Boczań. I zaczyna się najpiękniejszy odcinek w Tatrach, mijamy Betlejemkę, za chwilę bacówki, wszystko na tle Kościelców i na puchatym podłożu sprawia,że miejsce jest bajkowe, Oczywiście cały spektakl barw zaczyna się jesienią od ciemnozielonych kosodrzewin, przez morze różowych kwiatów po rdzawe rośliny. Tymczasem bajkowe miejsce jest pokryte częściowo śniegiem, a czubki gór, właściwie wierzchołki otulone chmurami. Apetyt na jesień  w Hali rośnie.


Dochodzimy do Przełęczy Miedzy Kopami, do wyboru mamy żółty szlak Doliną Jaworzynki oraz niebieski szlak przez Boczań. Zdecydowanie niebieski szlak jest bardziej ciekawy malowniczy.Gdzieś w oddali dostrzegam cudne bacówki na polanie i zaczynam się zastanawiać co to za miejsce.Wieczorem doczytuję w internetach,że to Polana Kopieniec, https://pl.wikipedia.org/wiki/Polana_Kopieniec .Coś mi się wydaje,że następny wypad będzie właśnie tam.Po kilkunastu minutach znów łapie nas deszcz tym razem na dobre, kamienie są bardzo śliskie i trzeba bardo uważać, by się znów nie potłuc, nasłuchuję szumu strumyka, bo wiem, że to dobry znak i jesteśmy blisko Kuźnic. Około 19.00 jesteśmy już w Szarotce i zajadamy pyszny krem z ziemniaków oraz schabowego z ziemniakami i surówką, a na deser ciasto z galaretką.


Na następny dzień wybieramy Termy w Szaflarach skuszeni promocją jaką oferuje willa, otrzymujemy wstęp za połowę ceny.Opuszczamy już wille z poczuciem,ze to świetne miejsce by wrócić i spędzić tu czas na relaksie i blisko natury, widać Tatry w całej swoje okazałości i ta cisza otaczająca miejsce jest cudowna.

Termy w Szaflarach są o tyle fajne ,ze woda w nich ma aż 36 stopni i można się pluskać na zewnątrz, ponadto jest wydobywana z około 3, 7 km spod ziemi, ma cudny turkusowy kolor, magnez i siarkę, skóra po niej jest miękka i wcale nie wysuszona , skład wody można znaleźć na stronce http://www.termyszaflary.com/pl/baseny-1#sklad-wody-5  Po dwugodzinnym pluskaniu i relaksowaniu mięśni po wędrówkach zbieramy rzeczy i łapiemy autobus do Krakowa, co ciekawe przystanek jest tuż przy Termach.


Wycieczka udana, nowy szlak zdobyty mimo braku widoków, sukces Daniela, nowe miejsce noclegowe, do którego chcemy wrócić - wszystko na tak, tylko zdjęcia jakoś mało słoneczne i bardziej sine od chmur niż w rzeczywistości.


Podhale

Daniel wbiega na Kapsrowy

Takie widoki tylko z Kasprowego











Schronisko Murowaniec






Kościelce



Hala Gąsienicowa









Na dole - Dolina Jaworzynki