O mnie

Moje zdjęcie

Od kilku lat jestem zaangażowanym fotografem amatorem.Lubię przyrodę, kocham kwiaty i uwielbiam podróże.Swoje obserwacje świata i ludzi próbuję przenieść na fotografie. Cenię sobie proste piękno, być może dlatego często pochylam się nad zwykłym kwiatkiem przy drodze, a z ludzi chcę wyciągnąć i pokazać to co w nich najpiękniejsze.

niedziela, 14 lutego 2016

Ferie 2016

Mini ferie za nami, miałam ogromna nadzieję powtórzyć przygodę z poprzedniego roku, jednak pogoda nie była zbyt łaskawa.Po mniej lub bardziej przyjemnych przygodach udało nam się przejść ciekawa trasę.
Wycieczkę zaczęliśmy z błogosławieństwem Pani z TOPRu z Wierchu Poroniec. Swobodnie przeszliśmy do Polany Rusinowej, tam zaczęła powoli zmieniać się pogoda i nie pewni co dalej będzie postanowiliśmy jednak spróbować, schodzący turysta oznajmił, że im wyżej tym słoneczniej.Z Polany Rusinowej na Gęsia Szyję, to był najbardziej wymagający odcinek trasy, śnieg był ciężki i mokry co nie pomagało w wdrapywaniu się na górę.Kiedy doszliśmy kolejnego punktu Waksmundzka Równień musieliśmy wybrać szlak czerwony, dzień wcześniej z zielonego szlaku TOPR sprowadzał turystów do Murowańca, co prawda przetarli szlak, ale nie ma co losu kusić. Doszliśmy do miejsca zwanego Psia Trawka a następnie żmudnym szlakiem do Murowańca.To ostatnie półtorej godziny było wyczekiwaniem na obiad i mniej lub bardziej mobilizowało siły do przemierzania kolejnych kilometrów.
W Murowańcu gwarno, na początek herbata z cytryną, następnie żurek, który tu jest podawany na bogato z ziemniakami, jajkiem, pieczarkami i kiełbaską. Następnie pierogi ruskie i na deser szarlotka na ciepło na poł :) Taki obiad tylko tam :)pierwsza klasa!
Juz po 16.00 zaczęliśmy schodzić niebieskim szlakiem do Kuźnic, trochę byłam niepocieszona, bo miejsce gdzie kiedyś znalazłam swój raj na ziemi było teraz sino - bure i przysypane śniegiem, mijamy szałasy pasterskie i Betlejemkę, w oddali Kościelec dziś widoczny tylko częściowo.Trasa w dól zajmuje nam solidne półtorej godziny. W Kuźnicach zastaje nas mrok i brak Busów, jednak wieloosobowa taksówka zabiera nas i dwie pary, decydujemy się od razu na powrót do pensjonatu. Nocowaliśmy w pensjonacie Kama, z czystym sumieniem mogę napisać, że przekonałam się co znaczy góralska gościnność, sam ośrodek do polecenia i miejsca do którego chce się wracać, gospodarze gościnni i sympatyczni, pensjonat ciepły z domowa atmosferą, położony w cudownym miejscu, na wyciągnięcie ręki panorama gór. Obudzić się w takim miejscu w walentynkową niedzielę to coś więcej niż spełnienie marzeń, to świadomość, że można wieść piękne życie z bliska sercu osobą.
Widoczek z Pensjonatu Kama




Człowiek w Górach


Zimowa Buka




Na Gęsiej Szyji


Murowaniec

Z Betlejemką w tle

Kościelec

Poranek w górach :D