piątek, 29 maja 2026

📸 Czy Twoje oczy widzą to samo, co czuje Twoje serce?


 




📸 Czy Twoje oczy widzą to samo, co czuje Twoje serce?

Zastanawiałeś/łaś się kiedyś, dlaczego jedno zdjęcie sprawia, że się uśmiechasz, a inne wywołuje nagły ścisk w gardle? Według Judy Weiser, pionierki psychologii fotografii, zdjęcie to nie tylko kadr – to lustro, w którym odbijają się nasze emocje.

W pracy z obrazem często spotykamy się z pytaniem: "Czy to, co robimy, to już terapia?". Odpowiedź jest ważna i fascynująca!

💡 Fototerapia vs. Fotografia Terapeutyczna
Judy Weiser stawia tu jasną granicę:
Fototerapia to narzędzie w rękach psychoterapeuty. Służy do leczenia traum i głębokich zaburzeń w gabinecie.
Fotografia Terapeutyczna (to moja domena!) to potężna ścieżka rozwoju osobistego. Nie musisz być "chory", by z niej korzystać. To proces dla każdego, kto chce lepiej rozumieć siebie, swoje emocje i odzyskać sprawczość w życiu.
✨ Dlaczego to działa w pracy z emocjami?
Obraz widzi szybciej niż rozum – Zanim znajdziesz słowa, by opisać swój stres lub radość, Twój aparat (lub wybór konkretnego zdjęcia) już to wie. Obraz omija wewnętrznego cenzora.
Zmiana perspektywy (dosłownie!) – Kiedy zmieniasz kadr, uczysz swój mózg, że na każdy problem można spojrzeć z innej strony. To trening elastyczności psychicznej.
Bezpieczny dystans – Czasem trudno mówić o "sobie". Ale znacznie łatwiej jest opowiedzieć o "tym, co jest na zdjęciu". To daje wolność i odwagę do szczerości.

🌿 Zaproszenie do odkryć
W mojej ofercie pracy z obrazem nie uczę Cię, jak ustawić ISO czy czas naświetlania. Uczę Cię, jak używać obrazu, by zobaczyć siebie wyraźniej. To przestrzeń, gdzie emocje przestają być straszne, a stają się drogowskazami.

A Ty? Gdybyś miał/a dzisiaj zrobić jedno zdjęcie obrazujące Twój nastrój – co by na nim było?

#FotografiaTerapeutyczna #RozwójOsobisty #Emocje #JudyWeiser #PracaZObrazem #SelfAwareness

Twoje zdjęcia mówią o Tobie więcej, niż myślisz...


 Twoje zdjęcia mówią o Tobie więcej, niż myślisz...”


Czy wiesz, że każde zdjęcie w Twoim telefonie to nie tylko zapis chwili, ale małe „lustro” Twojej duszy?
Dziś chcę Wam przybliżyć postać Judy Weiser – psycholożki i pionierki, która jako jedna z pierwszych odkryła, że fotografia to potężne narzędzie terapeutyczne. Jej podejście zmienia sposób, w jaki patrzymy na aparat!

Oto 3 lekcje od Judy, które zmienią Twoje podejście do robienia zdjęć:

1️⃣ Zdjęcie to nie dowód, to emocja. 🧠
Judy mówi wprost: znaczenie zdjęcia nie leży w tym, co na nim jest, ale w tym, co Ty CZUJESZ, gdy na nie patrzysz. Ta sama fotka zachodu słońca dla jednej osoby będzie symbolem spokoju, a dla drugiej – przejmującej samotności.

2️⃣ „Błędy” są najciekawsze. 🎞️
W fototerapii nie szukamy idealnych kadrów z Instagrama. Poruszone zdjęcie, dziwny cień, ucięta postać – to często tam kryją się najprawdziwsze emocje i treści, których nie umiemy wyrazić słowami.

3️⃣ Aparat jako tarcza i most. 🛡️🤝
Dla wielu z nas aparat to bezpieczny sposób na kontakt ze światem. Pozwala nam być blisko wydarzeń, ale daje też komfortowy dystans. To „głos” dla tych, którym brakuje słów.
Pamiętaj: Nie musisz być artystą, żeby Twoje zdjęcia miały moc. Wystarczy, że będziesz ich świadomym obserwatorem.

💬 ZADANIE DLA CIEBIE:
Wejdź teraz w swoją galerię zdjęć. Przewiń ją szybko i zatrzymaj się na zdjęciu, które z jakiegoś powodu sprawia, że czujesz „to coś” w brzuchu. Nie musi być ładne.

Zadaj sobie pytanie: Gdyby to zdjęcie było Twoim przyjacielem, jaką radę by Ci dzisiaj dało?

Daj znać w komentarzu, czy to ćwiczenie coś w Tobie poruszyło! 👇

#JudyWeiser #Fototerapia #FotografiaTerapeutyczna #RozwojOsobisty #PsychologiaFotografii #SelfCare #Uważność #MentalHealth





Fotografia: Moja prywatna lekcja obecności


Dziś patrzę wstecz i ze zdumieniem odkrywam, jak wiele miejsca zajęła w moim życiu fotografia. Ale nie stało się to samo. Stało się dlatego, że w końcu pozwoliłam jej w sobie zagościć – bez walki, bez lęku, bez surowych ocen.


Przez długi czas nad moją głową stał on. Wewnętrzny krytyk. "Dziad", który wrzeszczał, że mogłam to zrobić lepiej. Wytykał mi każdy ucięty kadr, każdą zmarnowaną smugę światła, każdy techniczny błąd. Potrafiłam przez dwa tygodnie nie zaglądać do zdjęć, bo jego wrzask  był zbyt głośny, bym mogła zobaczyć w nich cokolwiek dobrego. Zawstydzał mnie i budził lęk. Ale w ciągu ostatnich miesięcy coś pękło. Ten surowy głos odszedł na emeryturę (albo w końcu nauczył się mówić szeptem). W jego miejsce przyszedł ktoś nowy – dobry, ciepły głos, który nie karze, nie zawstydza i nie ocenia. Dzięki temu, że ten "dziad" zamilkł, w końcu mogę patrzeć na swoje zdjęcia i widzieć w nich coś więcej niż technikę. Widzę życie, które przestało pędzić.


Fotografia to dla mnie coś znacznie więcej niż mechaniczny zapis rzeczywistości. To stan ducha, w którym nauka spotyka się z poezją codzienności. Co jej zawdzięczam? 


Ciszę pośród hałasu. Kiedy przykładam oko do wizjera, ten moment kiedy makijaż oczu traci swój elegancki wygląd 😉 świat zewnętrzny milknie. Znika lista zadań, zakupów… znika szum informacyjny. Zostaje tylko relacja między mną, a światłem. To moja najczystsza forma uważności – moment, w którym „tu i teraz” przestaje być modnym hasłem, a staje się jedyną prawdą. Wchodzę w rolę obserwatora, nie chce i nie umiem być jednocześnie uczestnikiem warsztatów, przyjęcia, rola pochłania mnie bez reszty..


Mapę emocji. Aparat to mój kompas w trudniejsze dni. Pozwala mi nazwać to, co niewyraźne, i zamknąć w kadrze to, co ulotne. Pokazać , że listopad czasem zachwyca…i  To moja bezpieczna przystań, w której reguluję tętno świata do rytmu migawki. 


Lustra w innych ludziach. Dzięki pasji spotykam fantastyczne dusze. Każdy portret, każda rozmowa o wspólnym zachwycie to dowód na to, że piękno jest łącznikiem. Fotografia skróciła dystans między mną a Drugim Człowiekiem, ucząc mnie pokory i ciekawości, ale przede wszystkim przyniosła przestrzeń na poznawanie ludzi niezwykłych 💚


Nowe oczy. Nauka mówi o neuroplastyczności, ja wolę mówić o cudzie dostrzegania. Fotografia nauczyła mnie, że magia nie potrzebuje dalekich podróży – ona mieszka w cieniu rzuconym na starą ścianę, w pyłku tańczącym w słońcu, w spojrzeniu nieznajomego, cudu jakim jest wschód słońca, bo on nigdy nie jest taki sam…


Dziś wiem, że nie fotografuję tego, tylko co widzę. Fotografuję to, przede wszystkim co czuję. To mój sposób na zatrzymanie czasu, zanim ten zdąży nam uciec miedzy palcami…


Dla wielu to tylko aparat. Dla mnie? To najpotężniejszy bilet wstępu, jaki kiedykolwiek trzymam w dłoniach.  Fotografia dała mi odwagę, by otwierać drzwi, które wcześniej wydawały się zamknięte. To ona prowadzi mnie w ciekawe, nieoczywiste miejsca i pozwala stać się milczącym świadkiem momentów, które za chwilę staną się historią. Co jeszcze tak naprawdę jej zawdzięczam?


Przywilej obecności. Aparat to przepustka do bycia blisko – tam, gdzie pulsuje życie, gdzie rodzą się emocje i gdzie dzieją się rzeczy ważne. To niesamowite uczucie: być w samym centrum zdarzeń, trzymając w ręku narzędzie, które potrafi je ocalić od zapomnienia. Czy wiecie, że często na ślubach płakałam jako pierwsza ze wzruszenia?


Mój własny pryzmat. Świat jest jeden, ale punktów widzenia są miliony. Fotografia pozwala mi pokazać Wam moją prawdę. To, jak kładzie się cień, jak drga powietrze, jak układa się uśmiech – to moja opowieść, przefiltrowana przez moje serce i doświadczenia. 


Spotkania z fantastycznymi duszami. Pasja ta stała się mostem. Pozwala mi poznawać ludzi, których inaczej bym nie spotkała, i słuchać historii, których bez aparatu w ręku nikt by mi nie opowiedział. Karta kredytowa to przy tym nic…


A Ty? Co sprawia, że Twoje serce bije wolniej, a oczy widzą wyraźniej? Share your light. ✨👇




„Między Słowami” – praca z obrazem i emocjami.

 

Z ogromną radością zapraszam Cię na wyjątkowe spotkanie, w którym główną rolę zagrają emocje, obraz i... Twoja intuicja. ✨
Już 20 czerwca odbędą się warsztaty

„Między Słowami” – praca z obrazem i emocjami.
DLACZEGO WŁAŚNIE TE WARSZTATY?
Często pędzimy przez codzienność, łapiąc chwile w obiektywach naszych telefonów. Ale czy zastanawiasz się czasem, co kryje się za tymi kadrami? Jak pisała Judy Weiser: „Zdjęcia rejestrują nie tylko to, co było przed obiektywem, ale przede wszystkim to, co działo się za nim – w sercu i umyśle osoby, która je robiła”.
To nie będą warsztaty o technice, przysłonach czy perfekcyjnej kompozycji. To czas na:
🌸 zatrzymanie się i złapanie głębszego kontaktu ze sobą,
👁️ spojrzenie na codzienność z zupełnie nowej perspektywy,
💬 bezpieczną, intymną rozmowę w kameralnej atmosferze,
💛 poczucie bycia w pełni zobaczonym i usłyszanym.
Najważniejsza informacja: Nie musisz mieć żadnego doświadczenia fotograficznego! Nie potrzebujesz też drogiego sprzętu – najważniejsza jest Twoja otwartość na samą/samego siebie.
SZCZEGÓŁY ORGANIZACYJNE
📅 Data: 20.06 godz 10.00-13.00
📍 Miejsce: Przestrzeń Egomocja, ul. Zdrowa 24, Kraków
💰 Cena pierwszej edycji: 159 zł
👥 Grupa: Ściśle kameralna (liczba miejsc jest ograniczona, aby każdy czuł się komfortowo).
👤 Prowadząca: Justyna Pater-Bachniak
JAK SIĘ ZAPISAĆ?
Podaruj sobie ten wyjątkowy czas na spotkanie z własną wrażliwością. Rezerwacji możesz dokonać na dwa sposoby:
📩 Napisz do mnie w wiadomości prywatnej na FB,
📞 Zadzwoń pod numer: 510 895 604.
Czekam na Ciebie. Usiądźmy razem i zobaczmy, co kryje się między słowami. 🌿📷


poniedziałek, 9 marca 2026

Kiedyś praca nad sobą nie nazywała się „pracą nad sobą”.

 Dzień dobry w poniedziałek.

Dzisiaj przychodzę z taką refleksją - Kiedyś praca nad sobą nie nazywała się „pracą nad sobą”.
Nie było warsztatów, aplikacji do medytacji, porannych rytuałów z checklistą. Było lepienie pierogów. Pielenie ogrodu. Prasowanie. Długie spacery bez słuchawek w uszach. Ruch rąk. Powtarzalność. Cisza.
Dziś rozwój ma harmonogram.
Joga – wtorek 18:00.
Mindfulness – 10 minut dziennie.
Warsztaty – weekend wyjazdowy.
Pierogi kupujemy gotowe. Jedziemy autem, żeby było szybciej. Spacer jest „czasem dla siebie”, a nie naturalną częścią dnia.
I to wszystko wpływa na nasz mózg.
Bo kiedy żyjemy szybko, w ciągłej stymulacji –
powiadomienia, bodźce, decyzje – nasz układ nerwowy pracuje w trybie czuwania. Aktywuje się oś stresu, rośnie poziom kortyzolu, a mózg uczy się bycia w gotowości.
Brakuje mu powtarzalności i monotonii, które kiedyś były codziennością. A to właśnie w takich prostych, rytmicznych czynnościach aktywuje się tzw. sieć stanu domyślnego – obszary mózgu odpowiedzialne za refleksję, integrację doświadczeń, kreatywność.To wtedy porządkujemy emocje i „układają się” myśli.
Dziś często próbujemy to nadrobić warsztatami i praktykami – bo nasz mózg domaga się regulacji. Domaga się ciszy. Domaga się wolniejszego tempa.
Może więc praca nad sobą to nie tylko nowe narzędzia. Może to świadome wprowadzanie do życia tego, co kiedyś było naturalne: powtarzalności, rytmu, chwili bez celu.Nie wszystko trzeba optymalizować. Nie każdą ciszę trzeba planować.
Czasem rozwój zaczyna się wtedy, gdy przestajemy przyspieszać.







niedziela, 8 marca 2026

Trzydzieści siedem lat temu odeszła moja babcia. Moja Babcia.

 Trzydzieści siedem lat temu odeszła moja babcia. Moja Babcia.

Byłam wtedy w pierwszej klasie szkoły podstawowej.Niezwykle pogodna, łagodna, z wielkim sercem i poczuciem humoru, uwielbiała kwiaty ogrodowe, kolorowe sukienki, była mi najbliższa.
Piekła kruche ciasteczka i plotła mi warkocze.
Była niemowlakiem kiedy straciła oboje rodziców w przeciągu kilku tygodni, hiszpanka zebrała żniwo…
Z mojej perspektywy- dziecka wzrastającego przy dziadkach, była dla mnie najbliższa, doświadczyłam od niej najczystszej miłości i akceptacji. To ona kupiła mi pierwszy wózek dla lalek, to ona pozwalała bawić się w kwiaciarnię i zrywać kwiaty z ogrodu, róże, maślanki, piwonie i lilie… to razem łuskałyśmy zielony groszek na drewnianej ławce pod wiśnią….
Po jej śmierci pochorowałam się.
Z perspektywy dorosłego wiem, że żałoba po jej odejściu trwała klika lat. Długo myślałam o tym, jak moje dorastanie byłoby łatwiejsze gdyby mogła żyć jeszcze kilka lat dłużej…
Kiedyś śniło mi się , że zmartwychwstała.. spotkałam ją w ulubionej podomce i kapciach…
Trzydzieści siedem lat tęsknię za tym, jak się przy niej czułam — dobra, kochana, bezpieczna. Ale jednocześnie czuję wdzięczność, że mogę nosić jej światło w sobie, przekazywać je dalej i odnajdywać w sobie jej spokój i ciepło. Dzięki temu jej historia nie kończy się wraz z jej odejściem. Dzięki mnie wciąż żyje.



sobota, 24 stycznia 2026

Czego uczy fototerapia psychocielesna?


 Czego uczy fototerapia psychocielesna?

Tego, że aparat widzi nie tylko Twoją twarz, ale też Twój stres, Twoje granice i Twoją wolność.

Od października uczestniczę w seminariach u Aleksandra Skwara (Meditor), zgłębiając temat obrazu, który działa głębiej niż tylko na wzrok. To doświadczenie naturalnie dopełnia drogę, którą idę od lat – pracy „między słowami”.

W mojej fotografii nie szukam idealnej pozy. 

Szukam:

 ✨ Obecności zamiast pozowania.

 ✨ Prawdy zamiast odgrywania roli. 

Uważności na Twoje tempo i to, co niewypowiedziane.

Tworzę przestrzeń, w której możesz po prostu być. Tu zdjęcie nie jest występem przed publicznością, ale intymnym zapisem naszego spotkania.

Jeśli czujesz, że potrzebujesz zobaczyć siebie w prawdzie, a nie w masce — zapraszam Cię do wspólnego doświadczania.

Czym dla Ciebie jest „dobre zdjęcie”? Czy to idealny kadr, czy taki, w którym rozpoznajesz swoje prawdziwe emocje? Podziel się tym ze mną w komentarzu lub napisz wiadomość prywatną.


#fototerapia #fototerapiapsychocielesna #uwaznosc #autentycznosc #bezpozowania #psychologiaobrazu #rozwojosobisty #portretintymny #emocje #fotografpolska